Wroclove

Wroclove

te wszystkie mosty co nie łącza, a łamią
mogłabym na skróty, a ja codziennie wracam
przez Most Warszawski,
wiesz jak przyjedziesz zabiorę cię tam
popatrz z góry ona jest jak ja pełna wilgoci

w wierszach na fali te rzeki, morza, jeziora
one są we mnie, on już wtedy o nas wiedział
tam na Moście Karola mówił: no przysięgnij!
a dotyk parzył zdradą, bo on jest jak Strasburg
i te kafejki przy katedrze – czuły i udomowiony,

a we mnie jest rozpustny Paryż – rozwiązły
jak moje ciało, niepotrzebne mi te konwalie!
(zapomniał a był pierwszy maja)

zdobędziesz mnie jak wojska napoleońskie
zburzysz Bramę Mikołajską
jak Wojaczek z Mikołowa złamiemy zasady
powstanie Most Królewski, a ja będę fosą

patrzymy na siebie

patrzymy na siebie

odseparowani dolinami, za duzi, aby przemknąć niepostrzeżenie obok, za mali, by dotknąć nieba. Więcej.”
– Jerzy Kosiński – „Malowany ptak”
poezja jest tak nie wyjściowa
nigdy nie wiem czy powinnam się ubrać
w sukienkę, czy bez, czy konwalie, lipa
też ma kwiaty, wciąż słyszę, że to wszystko
taniocha i jakieś marne i najczęściej porąbane

w wersy
bywam jak dziecko, tylko słowa, rytm
i cisza
uspakajam się rozkołysana
opuszczam ziemię jak powieki

i stajesz się taki nieziemski
a ja nie czuję grawitacji

obraz: Cyril Rolando „Po deszczu”

send

send

możesz mnie wyruchać maleńki
wiesz słonko mam awersję na punkcie ciepła
ubierz się dziś nie będziemy się dotykać

noc jest zbyt lepka
lepkość pot potoczne zjawiskowe i wątki
na okrągło jaka jesteś cudowna
okrągłe piersi i dupa

wszystko jest początkiem piękna
mówisz twoje uda piersi albo odwrotnie
to tanie zakradanie się

nażryj się tym ciałem weź sobie wygłaskaj wyliż
czuję się jak wyświechtana pocztówka
puszczam się możesz odebrać pocztę

fot. Internet

przekrój dwóch planet

przekrój dwóch planet

bo w tobie jest tylko księżyc
wspinam się po rozsianych gwiazdach do światła
które roztacza blask nie ciepło a złudzenie

pragnę dotknąć promieni
moja mleczna droga jest krainą mroku
drąży ścieżkę co błyszczy tylko w wyobraźni
ten sztuczny połysk
glanc przed – po zamydlenie

a jeśli mężczyzna to tylko noc
poświata w wilgotnej pościeli
rozsiewa ziarno
światło rośnie w kobiecie


obraz: Christo Dagorov

sukienki z dzieciństwa

sukienki z dzieciństwa

najbardziej ta czerwona z białym karczkiemdziewczynka
i winda, która zatrzymuje się od piętra do piętra
przycisk bez pamięci, działa na postoju (zawiódł do ósmego)
strych wieżowca i ten pan co rozpina rozporek (dotknij)
szybkie poręcze i schody zgubione w pospiechu do piątego piętra

najulubieńsza była fioletowa w serca na szelkach
i brązowa w burzy, drewniaki przy krawężniku
stopy wilgotne w kałuży

widziałam go o 6.19

widziałam go o 6.19

ubrany w garnitur jak mój dziadek szary, w stylu
lat czterdziestych z pokrwawioną twarzą (ktoś go pobił?
być może upadł niejednokrotnie) odwróciłam głowę, bałam się
zapytał tylko o papierosa – skłamałam że nie palę

poszedł dalej, miał lekką łysinę tylną również pokaleczoną
zaczepił kolejnego przechodnia (kojarzyłam gościa
z widzenia „czerwony ryj” nieraz pieścił się z chodnikiem)
obruszył się i wycedził spierdalaj z miną jakby nie chciał
zniżać się do jego poziomu (pewnie miał fajki)
odszedł z głową zadartą do góry
był z siebie dumny

podążał w kierunku dworca PKS gdzie skopali jednego
z moich chłopaków za żebrane grosze na wino, na śmierć
powinnam nosić codziennie jednego papierosa
tak na wszelki wypadek

jak poznałam Hitlera

jak poznałam Hitlera

jak poznałam Hitlera
w moich żyłach kapie krew przywiązana do łóżkaAleksijewicz S. Wojna nie ma w sobie nic z kobiety
to nasza rodzinna tradycja, babci siostra
i cioteczna siostra babci
leży mama

a dziadek kołysze się na szyi
ordery i medale wieszają się
na wspólnej

to piękna ulica w pofałdowanym umyśle
czeka na kolejny zakręt

w pamięci kilka kadrów:
cyfry na przedramieniu, ukochane zmarszczki
nie mamy, strzał w głowę

zabrakło kilka minut bez tlenu do mózgu
głębokie ”niezrozumienie”

nie wiem co powiem córce

nie wiem jaka broń będzie użyta

nie wiem jaka broń będzie użyta

W trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na kije i kamienie.”- Albert Einstein

mój dziadek miał wiele orderów
wieszały się po każdej wojnie
zadziornie i uszczypliwie szeptał:
co ty wiesz o życiu

babcia po cichu wciskała pieniądze
za porzeczki zbierane w ich ogrodzie

zrzędliwy gorzki jak tułaczka chłopa po gnoju
chyba mnie nie lubił przez niecne wojny
pierdział na progu za pamięć
na dobre czasy moje