Co czytam? Piotr Mosoń – “hejtsbuk”

Co czytam? Piotr Mosoń – “hejtsbuk”

dusza

sierpień na zalany słońcem placu
przed jedyną katedrą w mieście.
wśród obcych wczasowiczów i tutejszych
dzwonów sprażona niedziela.

na ten plac mroczna dziupla kościoła
wypluwa dziewczynkę. może pięć lat,
może odrobine więcej,
niewinne ciut.

dziewczynka zadziera sukienkę, ściąga
do kostek majtki i drobnym paluszkiem
zaczyna wiercić w sobie.

– co ty robisz moje dziecię?
– straszny pan tam w środku powiedział,
że każdy ma w sobie duszę.
chcę się pozbyć
tej mojej.

 

dosłownie

na początku było
Słowo
ale tyko Bóg wiedział jakie

jeżeli znasz odpowiednie słowa
to otworzysz każdą parę ud
choćby nie wiem jak były niechętne
przyśnisz się filozofom
zdejmiesz niejedną głowę
z królewskiego karku
jeżeli znasz odpowiednie słowa
napiszesz Wiersz

jeżeli znasz
to najbardziej pasujące Słowo
dosłownie skoczysz świat
lub krzyżówkę

 

królowa jest naga

mówiła, że bez okularów czuje się jak bez majtek,
więc przed każdym pocałunkiem podkręcałem śrubę
w atmosferze, szepcząc: strip tiz, strip pliz, strip tu mi.

chłopcy, żebyście wy widzieli ten płynny taniec
palców po paraboli nieuchronnie ku małżowinie,
by ująć cień oprawki niczym szlachetną bieliznę

z atłasu, a ta chwila genialnego zawahania, zanim
twarz stanie się nienagannie rozebrana bez endu
i lśnić będzie zaproszeniem: co ze mną zrobisz

głuptasie, teraz, póki jestem naga? dziewczyny,
każda z was powinna popsuć sobie wzrok, dostać
zeza albo jaskry, byle zatańczyć wstydliwie fandango

przy uchu, była mi Ritą Hayworth, zsuwającą intymność
z przedramienia prosto z zapomnianego celuloidu.
magia idealnego gestu i oto świadomie jesteśmy

upętleni w alternatywnym filmie, gdzie damy zrobić
sobie jeszcze wiele dubli, mimo że bliżej każdemu
z zagapionych nas do Bustera Keatona niż Clarka

Gable’a. the queen is naked, pozostaje skowyczeć:
nie waż się nigdy zdejmować okularów przed obcym
mężczyzną, bo po seansie zupa może być za słona.